Opowiadania odważnych dla odważnych

Jeżeli moja teoria względności okaże się słuszna, Niemcy powiedzą, że jestem Niemcem,
a Francuzi, że obywatelem świata. Jeśliby miała się okazać błędna,
Francja oświadczyłaby, że jestem Niemcem, a Niemcy, że jestem Żydem.
- Albert Einstein

Autor: Tiili
Data dodania: 2008-07-23 12:15:42
Rozmiar czcionki zmniejsz zwieksz
Oceny ocen: 0
Odslon: 1235
Dodatkowe: Wyślij ten adres znajomemu
Widok do druku drukarka

Diaboliq 2. Opiekunowie

OpisOpowieści ciąg dalszy...
Tresc
Mortiz wdrapywał się właśnie po schodach, gdy nadbiegł kolejny anioł. Ubrany w długą, białą szatę zaczął gonić przełożonego, potykał się co chwila i machał kawałkiem pergaminu. Miał złote loki tak jak większość mieszkańców nieba.
-Ojcze! -wydyszał, gdy dopadł szczytu. -Oszalałeś!
Mortiz spojrzał na niego z politowaniem.
-To jedyne rozwiązanie, synu mój.
-Jestes pewien?
-Oczywiście. Ja nigdy sie nie mylę.
-Ale jeżeliby...
-Dość. -Przerwał mu. 
-Ale gdyby...
-Dość powiedziałem. To rozsądne rozwiązanie.
Anioł patrzył na przełożonego spode łba. Mortiz był stary i budził w nim respekt, jednakże Ariel nie uważał, aby było konieczne zakłócać spokój ziemskim istotom.
-Widzę, że się ze mną nie zgadzasz. -Stary anioł pogłaskał się po długiej brodzie.
-Nie zgadzam się, ojcze.
-Dlaczego?
-A pomyślałeś o tej biednej dziewczynce? Co, jeżeli dostanie zawału?
Moritz uśmiechnął się.
-Aleś ty zabawny Arielu. 
-To głupi pomysł. 
Ten go nie słuchał tylko ruszył z wolna w stronę pałacu.
-Jestem jednym z rady, a poza tym wiem co robię.
-Ale...
-Żadnego ale!
Staruszek zmierzył go spojrzeniem.
Wkroczyli do pałacowych ogrodów. Wszystko zrobione tutaj było z białego marmuru, ścieżki, mury, ściany. Wszędzie także rosły magnolie, krwistoczerwone róże oraz jasnożółte kosaćce. Niebiańskie ogrody były piękne. Dookoła uwijali się aniołowie i zbawione dusze, gawędząc, śmiejąc się, czasem rozrabiając. 
-I? -spytał Ariel, gdy skręcili w stronę bramy.
-Co i?
-Zmieniasz zdanie ojcze?
-Nie zmienię żadnego zdania!
Ariel wzruszył ramionami.
-Robisz to na własną odpowiedzialność, wiesz, że co niektórzy tego nie pochwalają.
-Synu, co niektórzy to ateiści i nie wierzą mimo iż tu są.
Mortiz puścił do niego oko.
-Rada jest za mną. 
-Nie rozumiem dlaczego się zgodzili.
-Pomyśl, gdyby szatan żył z nami w zgodzie...
-Nie rozmarzaj się ojcze. -Rzekł Ariel, gdy Moritz zrobił błogą minę. -Tu chodzi o to, że zrobimy jej piekło na ziemi.
-Oj, wytrzyma. Każdy musi mieć opiekuna, czyż nie?
Ariel zająknął się.
-W...w sumie tak...
-No widzisz?
Przełożony pchnął bramę i znaleźli się wewnątrz pałacu. Budynek, tak jak ogrody był zbudowany z czystego, nieskazitelnego marmuru. Witraże zastąpiły okna. Na ławach pod ścianami siedzieli aniołowie urzędnicy zajęci bardziej przyziemnymi sprawami niźli marzeniem. Zajmowali się spisywaniem dusz, przyjmowaniem ofiar, wysyłaniem błogosławieństw i resztą niepotrzebnych rzeczy, jak twierdzili młodzikowie. Pośrodku komnaty stała ogromna fontanna tryskająca wodą czystszą niż kryształ. Dookoła niej także stały ławy.
Mortiz i Ariel ruszyli w prawo i wkrótce znaleźli się w drugiej
komnacie, znacznie mniejszej, ale za to wygodniej urządzonej. Staruszek podszedł do jednego z dostojnie ubranych aniołów.
-Witaj Derry.
-O, Mortiz! Widzę, że zdrowie ci dopisuje!
Był to wysoki mężczyzna o przenikliwych oczach, jasnych włosach, i o dziwo, z hiszpańskim akcentem. Sprawiał miłe wrażenie. Miał na sobie szmaragdową szatę przepasaną fioletową szarfą. 
-Tak, w rzeczywistości.
Derry spojrzał na Ariela.
-A to pewnie młody uczeń!
Ariel posłał mu podlizarski uśmiech.
-Masz może już dla mnie klucz?
-Tak, gdzieś tu powinien być. -Derry spojrzał na swoje niebiańskie biurko, całe zagracone, w przeciwieństwie do jego dostojnych kolegów. -Poszukam. -I zaczął przerzucać papiery.
-Dobrze, bardzo dobrze. -Mortiz zatarł ręce z zadowolenia. -Poczekamy na zewnątrz, dobrze jest pooddychać świeżym powietrzem.
Wrócili do ogrodów. Staruszek postanowił poprzechadzać się wśród kwiatów, a Ariel postanowił wytoczyć mu jak najwięcej argumentów, aby ten w końcu zrezygnował.
-Ojcze...
-Tak, Arielu?
-A pomyślałeś, co zrobisz, jak się nie zgodzi?
-A ty znowu o tym samym! -Mortiz westchnął. -Nie. Nie pomyślałem. Musi się zgodzić, jakoś go przekonam.
-Ale dziewczynka już cię nie obchodzi!
-Nie dziewczynka Arielu, dziewczyna.
-Jak to? -Anioł nie zauważył i potknął się o szatę. -Jaka dziewczyna?
-Ona nie ma ośmiu latek, synu.
-A ile ma?
-Szesnaście z tego, co mi wiadomo.
-O radości! -Wykrzyknął Ariel. -Tego jeszcze nie było! 
-Ale co znowu ci nie pasuje?
-Co mi nie pasuje!? 
Ariel patrzył tępo na przełożonego. Czy naprawdę nie dostrzega tej oczywistej przyszłości, którą on teraz widzi? Czy może boi się przyznać? Postanowił spróbować z innej beczki.
-Ojcze, a jak on będzie niemiły?
-Już nie krzyczysz?
Anioł spotulniał.
-Na pewno będzie niemiły. Arogancki, zły, brutalny. Ale to jedyne wyjście.
-Bo przechodzisz na tę swoją emeryturę i już cię nie obchodzi los niewinnej szesnastolatki!!!
-Powtarzasz się mój drogi. Obchodzi mnie.
-Jakoś nie widać.
Mortiz westchnął.
-Jakby cię tu przekonać?
-Nic mnie nie przekona. On zrobi z niej diablicę. 
-Postaw się na moim miejscu.
-Stawiam się i co?
Staruszek pokręcił głową. Spojrzał w górę. Chmurzyło się. Zerwał się silny wiatr, w sam raz na podróż w czasie, ale oni nie mieli teraz na to czasu. 
-Idzie burza. -Stwierdził.
-Co to ma wspólnego?
-Arielu, możesz sobie stroić fochy, ja nie zmienię zdania, koniec kropka. 
Anioł udał obrażonego i ruszyli dalej po ścieżkach. Mortiz sprawiał wrażenie, jakby cała ta rozmowa w ogóle się nie odbyła. Zadowolony kroczył przed siebie, wdychał słodki zapach kwiatów.
-Powiesz jej to osobiście? -Ariel, płaczliwie spróbował po raz ostatni. To jedno pytanie sprawiło, że staruszek zatrzymał się i popatrzył na niego niedowierzająco. 
-Ch-Chyba tak.
-I tu cię mam! -Zaśmiał się Ariel. -Boisz się to zrobić!
-Cóż za głupota!
-Tak, boisz się! Widzę to w twoich oczach! Teraz wyraźnie to widzę.
-Wcale nie. -zaprzeczył staruszek.
-Zobaczymy jak przyjdzie co do czego.
Mortiz właśnie miał zacząć się tłumaczyć, gdy nadbiegł Derry.
-Wszędzie was szukałem! Nie mogliście schować się gdzieś bliżej?
-Widzę, że masz czas na absurd. -Chrząknął Mortiz.
-A tobie co? -Derry, oddychając ciężko oparł się o jabłoń. Poprawił ubranie, szarfą przetarł czoło i z kieszeni wyciągnął duży, złoty klucz. Miał on tyle ząbków, ile przeciętny człowiek grzechów i Ariel zastanawiał się, czy udałoby się mu wykuć coś takiego. 
-Mam nadzieję, że wiesz, co robisz.
Podał go staruszkowi. 
-Dziękuję. -Odparł Mortiz. -Idziesz ze mną Arielu?
-Oczywiście! Zawsze o tym marzyłem.
-Do widzenia Derry.
-Gdzie są drzwi? -Dopytywał się Ariel, gdy zmierzali do wyjścia. -Jak wyglądają? Czy na dole jest gorąco?
-Zadajesz za dużo pytań. -Stwierdził przełożony. -Nie idziemy do piekła, tylko na ziemię.
-A po co? 
-Bo on jest na ziemi. Po co miałby wracać specjalnie dla nas?
-Powinien. 
Staruszek pokręcił głową. 
-Ale nie musi. Tylko Arielu...
Anioł nadstawił uszu.
-Nie wtrącaj się, dobrze?
-Dobrze, ale...
-Tak?
-To naprawdę twój syn? Wiesz... Ten prawdziwy?
-I nie zadawaj takich pytań!
Ariel wzdrygnął się. Czyżby uderzył w czuły punkt?
Wyszli za bramę, zeszli po kilometrowych schodach i skierowali się do Niebiańskiego Masta.
W Artois życie toczyło się spokojnie, jak na Krainę Wiecznej Szczęśliwości przystało. Miasto było centrum Królestwa, tutaj swoją Wieżę miał Bóg, tutaj znajdowała się Cytadela Strażników i wejście do piekła. 
Uliczki wyłożone marmurową kostką, duże, wygodne, ogromne domy z balkonami, z których wystawały roześmiane buzie dzieci. Przy płotach rosły wysokie drzewa. Akurat kwitły, więc wszystko było skąpane w różnokolorowych płatkach sypiących się zewsząd. Ludzie, którzy zasłużyli sobie na taki raj spacerowali albo po prostu przesiadywali na murkach. Nie było wojen, głodu, moru, zarazy ani śmierci. Wszystko w idealnym porządku. Wszystko, oprócz bramy na przeciwległych końcach Artois. Czarnej bramy. 
Ariel przez cały czas myślał, że zmierzają właśnie w tamtą stronę, zdziwił się więc, gdy staruszek skręcił przy głównej alei i ruszył do innego wyjścia z Nieba, bramy mniejszej, zielonej.
-Co to, ojcze? -spytał zdezorientowany anioł.
-To? To jest hologram.
-Śmiesznyś bardzo, nie wierzę ci.
-Nie musisz. 
Znaleźli się przy bramie. Pilnowało jej dwóch Cherubinów. Stali po dwóch stronach i halabardami zagradzali przejście. Ubrani byli w ciężkie, płytowe zbroje, na ich twarzach malował się upór i zdecydowanie. Mortiz pozdrowił ich gestem dłoni, wyciągnął zza pazuchy klucz i podał najbliższemu, razem z wyświechtanym kawałkiem pergaminu. Anioł obejrzał uważnie przedmioty.
-Za zgodą najwyższego członka Rady Starszych możesz przejść.
Mortiz kiwnął głową i pociągnął za sobą Ariela, gdy brama się otworzyła.
-Uważajcie na siebie. -Szepnął do nich Cherubin, zanim wrota się zatrzasnęły.

Zobacz tez

Skomentuj prace

Dodaj komentarz
Pseudonim
Tresc
User Gość
Data 2010-09-10 01:25:00
Zapisywanie
Shoutbox
[ 2010-01-31 09:24:28 ] Maciek: Ale co?
[ 2010-01-31 12:02:59 ] KRISS221i: avatar z góry zaczełem czytać
[ 2010-01-31 12:14:42 ] Maciek: Ahaaa. Ja nie oglądałem. Jeszcze.
[ 2010-01-31 12:26:32 ] KRISS221i: i nie polecam
[ 2010-01-31 15:49:03 ] Merrik: A bł ktoś może na Parnassusie?
[ 2010-01-31 16:19:30 ] Misiael: Dziś o 23:30 chcę Was widzieć przed telewizorami - na TVP 2 będzie retransmisja najlepszego koncertu ostatenigo dziesięciolecia.
[ 2010-02-01 21:31:31 ] Maciek: Kurczę, że też musiałem to przeczytać dopiero dzisiaj.
[ 2010-02-02 18:12:29 ] Sherrax: To była ściema w programie nigdzie nie pisało "jlepszego koncertu ostatenigo dziesięciolecia."
[ 2010-02-04 21:07:02 ] El Daniel: Parnassus zajebisty. chyba ze ktos nie lubi odkreconych filmow w dodatku z nuta rozkminy smile
[ 2010-02-04 21:07:23 ] El Daniel: telewizja kłamie. albo program telewizji xd
[ 2010-02-17 20:26:07 ] Dracula: ha, no to semestr do przodu big_smile
[ 2010-02-25 19:22:33 ] Maciek: Ano
[ 2010-02-25 23:12:54 ] El Daniel: co tam! jp na 100%?
[ 2010-02-27 22:56:41 ] Maciek: Oooo nieeeee.
[ 2010-04-07 22:12:07 ] Maciek: Skąd to pytanie w ogóle?
[ 2010-05-24 23:09:44 ] Maciek: ...
[ 2010-06-06 13:14:14 ] babol xD: stęskniłam się za Wami big_smile tylko neta ni mam..
[ 2010-06-06 13:15:51 ] babol xD: pozdrowionka dla wszystkich smile
[ 2010-06-07 00:05:31 ] Maciek: Dzięki, wzajemnie!
[ 2010-06-24 13:10:35 ] Sherrax: siema
[ 2010-06-24 13:11:06 ] Sherrax: Byl ktos na       Sonisphere Festival ?  big_smile
[ 2010-06-25 01:16:04 ] Maciek: big_smile Wiem, że to nie na miejscu pytanie, ale co mi tam: A co to jest? ;]
[ 2010-06-28 22:58:51 ] Firn: Siema ; p
[ 2010-06-28 23:27:58 ] Maciek: Cześć.
[ 2010-07-13 10:35:32 ] Lola Lola: Dzień dobry smile
[ 2010-07-14 22:51:37 ] Maciek: A dzień dobry, dzień dobry, witamy, prosimy.
[ 2010-08-19 21:18:25 ] avelina: Witam, witam:) o zdrowie nie pytam, ale...Jedzie ktoś na Coke Live Music Festival??smile
[ 2010-08-24 11:57:05 ] Lola Lola: Był ktoś na woodstocku? smile
[ 2010-08-30 21:47:46 ] Sherrax: Nie ale byłem w czoraj na Swinipasie w Kultowej w katosach
[ 2010-09-06 11:06:00 ] Maciek: I jak?
Zarejestruj się żeby pisać w shoutboxie.
reklama [AD]Fanlista
© by Opowiadania 2006 - 2010 oparte na silniku Puklerz kontakt z adminem osób online: 9 Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO