Tresc Ostatnio, przeglądając rozważania filozoficzne na Puklerzu znalazłem, ciekawe rozważanie autorstwa pani Natalii Julii Nowak, (którą w tej pracy nazwę panią Julią) pod tytułem „Antropocentryzm antynaturalistyczny” z tego rozważania wynikała że człowiek jest najdoskonalszą istotą na tej ziemi, chociaż według mnie to nie za bardzo prawda więc postanowiłem napisać tą pracę i dać w niej swoje trzy grosz. A filozofia ma to do siebie że można wcisnąć do każdej teorii swoje wnioski, pokażę że jednak człowiek nie jest tak doskonały. A więc, zakończę ten cholernie nudny wstęp i zacznę. Maestro prosimy o muzykę.
1. W pierwszym podpunkcie, tej pracy pani Julia, rozpoczyna od tego że człowiek jest doskonały przez to iż posiada rozum, inteligencje, sumienie, uczucia i przez to człowiek nie zalicza się już do zwierząt, które według pani Julii potrafią tylko zabijać i bezmyślnie uprawiać seks. Jednak się z tym za bardzo nie zgodzę (Uuuuuuuuuuuuuuuuu, i to cholernie uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu, się nie zgodzę.) Niestety człowiek bez przerwy udowadnia że niestety ale jest najgłupszym, zwierzęciem który to zaczyna mutować w potwora. I co z tego że człowiek potrafi myśleć, czytać i pisać, skoro człowiek tak samo zabija ludzi mimo iż tego nie potrzebuje zabijać. (No ale kurde, niestety to robi. {autor robi krzywą minę}). Tyle że zwierzęta zabijają bo muszą, ale wiadomo raczej zwierzęta swoich nie zabiją np. wilki (Jezu kocham te stworki) a człowiek potrafi dla zabawy przypiec kilka razy żelazkiem trzylatka, lub niemowlakiem rzucać o ścianę jak szmatą. Ty kurna jednak autorka ma rację człowiek to nie zwierzę, człowiek to potwór, przesyłam pani Julii podziękowanie, że wreszcie otworzyła mi oczy na tę sprawę. Kolejną sprawą jest to że według pani Julii, zwierzęta tylko bezmyślnie kopulują się. No ale człowiek to też bezmyślnie robi, no bo gdy by bezmyślnie tego nie robił to by nie było prostytucji, gwałtów, i niechcianych ciąży. No bo to ile, nastolatków nawet w wieku 14 lat zaczyna życie seksualne, a potem co dziewczynce ktoś nadmucha brzuch, i potem jedynie co w tym wieku taka dziewczyna (lub jej rodzina) wybiera, pozbycie się problemu, po przez aborcję lub pozostawienie dzieciaka w domu dziecka. A mówią że to zwierzęta nie mają uczuć, chodź to tak naprawdę też wsysana z palca bajka, ja mogę to pokazać na przykładzie (i to prawdziwym, Jak cholera jasna, Pana Boga mego ojca kocham) Miałem kiedyś dwa pieski (miałem jednak, przez babeszjozę umarły. A że wierzę że zwierzęta mają, i że Bóg jest ojcem wszystkiego to pewnie gdzieś oni z nim są.) które maniły na imię Pasztet i Julka (Nie chcę obrazić pani Julii, imię mej suni, nadałem kiedy maniłem 11 lat a wtedy nazwa Internet z niczym mi się nie kojarzyła, {obecnie mam 21 lat} więc wyjaśnię by nikt mnie w komentarzach za brak szacunku nie zlinczował.) Więc mój pies Pasztet, był bardzo dziwnym psem, kotów na dworze nie ganiał, kumplował się z każdym psem, i był pieszczochem dla każdego człowieka (nawet jak ich nie znał). Była taka akcja że ktoś podrzucił nam pod drzwi, małego szczeniaka (na moje cyngle, które noszę na mym ryju około półtora miesiąca miał) przygarnęliśmy go z nadzieją że znajdziemy mu dom (Jak by sytuacja pozwoliła ,byśmy go wzięli, ale oprócz Paszteta i Juli mamy {no bo trzeci jeszcze jest na tej ziemi} o imieniu, standardowym Perła.) Zapomnieliśmy akurat o Pasztecie który, to był akurat obieżyświatem i poszedł gdzieś sobie na spacerek, powrócił do domu akurat z moim bratem który akurat nie wiedział o tym szczeniaku. Kiedy ja i moja mateczka zobaczyliśmy Paszteta, próbowaliśmy ratować (co potem okazało zbędne) tego szczeniak. Jednak doszedł do nie go pierwszy, jednak jak na złość Parztet nie atakował go tylko był zadowolony (Zonk), merdał ogonem, łasił się do tego szczeniaka, aż maluch zaadaptował się do domu choć jeszcze, nie ufny. No Pani Julia, pewnie by powiedziała że to jeden incydent. Tak tylko tego szczeniaka mieliśmy jeszcze przez trzy miesiące, i przez te trzy mielące Pasztecik Był Tatulem pełną gębą, jak się bawili to maluch skakał, łaził, gryzł go wszędzie a Pasztecik tylko leżał i merdał cały czas ogonem z radości oraz gdy srylek szedł na posłanie dla piesków, to pasztecik zawsze oczyszczał je dla niego wyganiając Julek i Perłę dając mu calutkie posłanie, i pilnował go cały czas aż mały się nie wyśpi i cały czas wyganiał moje suńki z wyrka, kiedy te próbowały się tam położyć. I to bez warczenia i szczekania, tylko przepychał je tyłkiem, aż same nie poszły. Następna sprawa to moja Julka, która była mamusią pełną gębą dla KOTA. Po prostu u nas w piwnicy okociła się kotka, jednak piwnica była tak zawalona, że drewniana belka która się tam znalazła, spadła na nią i zabiła ją i jej kociaki, ocalał tylko jeden. Zaadoptowaliśmy go, jednak że uratowaliśmy go po jego narodzinach (i to trzy dni po jego wykluciu) nie umiał jeść, więc musieliśmy mu wlewać na siłę mleko (jednak smark nie był chętny do współpracy) przez co myśleliśmy że umrze, z głodu a pyzatym ciężko mu było w żyć za takiego młodu w mieszkaniu bez matki. Jednak moja Julka (Chodź jak pierwszy raz to widziałem zatkało mnie i myślałem że za dużo jarałem szlugów i mam zwidy) zastąpiła mu matkę i (to jest kurwa najlepsze) dawała mu ssać swojego cyca, i to tak że aż Julka, dostała mleka, mimo iż nie miała nigdy szczeniaków. Jeżeli według pani Julii, jeżeli by bezrozumnie zabijały, to moja Julcia powinna go rozszarpać a nie dawać mu cyca i to nawet kiedy kocur miał dwa lata. No i ostatnia sprawa (tym razem przechodzę do dzikich zwierząt) w USA, w jednym z zoo (Miasta gdzie się to działo nie pamiętam) siedmio letni chłopiec spadł, do wybiegu dla goryli, po upadku stracił przytomność. Ludzie tym faktem byli przerażeni, pracownicy odganiali szlauchem goryle od tego dzieciaka. Największym strachem było kiedy jedna z gorylic, podeszła blisko do tego dzieciaka (a każdy z państw wie że samice goryla są trochę agresywniejsze niż samce) jednak kiedy do nie go podeszła to ( i tu dla gapiów był szok) wzięła tego chłopca na ręce, przytuliła do siebie i odganiała swoich członków stada (od siebie i tego chłopca) po czym zabrała do wejścia dla pracowników zoo, który znajdował się w wybiegu, i czekała aż ci pracownicy przybędą. Kiedy pracownicy wparowali (proszę czytać weszli ostrożnie, bo nie wiadomo co by jej odbiło) gorylica położyła delikatnie dzieciaka na ziemi i odeszła, (bez żadnej agresji). Proszę państwa, jeżeli to nie było wyższe uczucie to co to było? (Bo chyba raczej nie instynkt, zwłaszcza jeżeli to uczucie było przelane dla przedstawiciela innego gatunku) Odpowiedzi nie znam. Ale jednak przypadek mojej Julii i tej gorylicy potwierdzają tylko moją teorię którą walnąłem w moim rozważaniu „Słaba płeć?... Czyli dlaczego kobiety są leprze mężczyzn.” (I tu przerwę, by coś wyjaśnić. Mimo iż moja ksywa tutaj to Nemo 111, a autor Słabej płci zwie się Nemo, to Nemo i Nemo 111 to ta sama osoba która, na puklerzu opublikowała Słabą płeć, Zatwardzenie. Czyli ciemna strona wiary i ateizmu, dwa rozdziały Bohaterów z odzysku, i to rozważanie. Profil musiałem zmienić przez mój debilizm kiedy coś niechcący coś spierdzieliłem, i gdy próbuję, logować się na Nemo, wyskakuje mi błąd podczas logowania, ale to już nie istotne ważne był tylko to usprawiedliwienie).
2. W drugi punkcie, pani Julii to że człowiek doskonali się pod narodzin do śmierci, jednak że to zbytnio prawdziwe nie jest. Chodź by na przykładzie, Georga W. Busha dwukrotnego, prezydenta USA, którego wywalili z znaczącego Amerykańskiego uniwersytetu (już nie wiem którym), był nałogowym Hloroplastykiem (tu czytać alkoholikiem), który twierdził że Kreacjonizm Młodej Ziemi powinien być wykładany w każdej amerykańskiej szkole, człowiek który w każdej wyższej szkole był bardzo słabym uczniem, i został prezydentem nie przez to że był uparty w swoje ideały i pracowity, tylko dlatego że jest właścicielem kompani naftowej w Teksasie. I taki ktoś co nie osiągną nic, i wszystko miał na tacy bo jego ojciec był prezydentem, i bardziej udoskonalał swoje wady, a zalety (chodź on według mnie nie ma żadnych) likwidował został prezydentem USA na osiem lat. I widza państwo co jego dwie kadencje zrobiły ze światem, (taki bałagan że teraz ciężko jest to sprzątać, a cena za to sprzątanie jest wysoka jak kurwa mać cholera). Chociaż ja nie lubię żadnego polityka (z całego świata), to w porównaniu Pan Busha do obecnego prezydenta Baracka Obamy to Pan Obama jest oczytany, inteligentny i wie więcej, a Bush to 100% debil i kretyn.
3. W trzecim punkcie że nie ma równości wszystkich ludzi, i dała przykład Hetero i Homoseksualistów (dla mnie ten temat jest cholernie już rozdmuchany i był zawsze. Jestem Heteroseksualny i nie jestem Homofonem. Broń Boże, a nawet jak się będę ni stawać to będę się modlił do Boga {i tu przepraszam za przekleństwa} żeby pierdolną mojego chuja piorun tak żeby mi nieustanną przez miecha {w końcu nie ma nic gorszego dla faceta niż , Jasiu który nie chce się obudzić}) że związki homoseksualne nie dają dzieci. Ale proszę państwa na ziemi jest 6 miliardów ludzi, za dużo i to kurewsko za dużo. A poza tym jeśli chodzi o adoptowanie dzieci przez homoseksualistów (to jestem nie wiem naprawdę czemu odrobinę uprzedzony i próbuję tego się pozbyć) ale jeżeli dziecko miało by być odrzucone przez rodziców heteroseksualnych, było by przez nich sponiewierane i nie miało by od nich żadnej miłości, a miłość i dobre warunki życia miało by u homoseksualistów to ja bym sam takie dziecko zabrał rodzinie hetero i oddał rodzinie homo. Wiem bo ja i wielu mich przyjaciół, z mojego rodzinnego miasta wychowywało się w rodzinach gdzie tylko nasze matki (za które w moim i imieniu moich przyjaciół podziękuje na kolanach) dawały nam miłość i wychowywały nas, Bo nasi tatusiowie to mnie li nas głęboko w poważaniu (i to w takim miejscu gdzie słońce nie dochodzi a każdy człowiek na niej siedzi). A że to iż związki homoseksualne nie dają dzieci i przez tą nie są równe związkom heteroseksualnym. Dla mnie taki argument to można wyjebać na śmietnik.
4. W czwartym punktem zgodzę się z autorką połowicznie, kultura jest ważna i będzie bo wraz z wiarą nauką i kulturą (muzyką, teatrem, sztuką, kinem, tańcem) jesteśmy zgłębić tajemnicę i naturę wszechświata. Jednak to że natura jest prymitywna i nigdy nie była. Jej cykle (zmiany pór roku), rozwój płodów zwierzęcych i ludzkich, rozwój ewolucyjny, cykle ruchów planet i księżyców oraz zależność pomiędzy gatunkami w naturze udowadnia tylko że natura jest najwspanialszym i najdoskonalszym dziełem sztuki jakie stworzył Bóg. KURWA JEGO MAĆ, ALELUJA!!! AMEN!!! (nemo zamyślił się chwile po czym rzekł do siebie. - Kurwa, jaki zemnie psychol nie zrzeszony. Amen.:-) ).
5. W piątym punkcie Pani Julia mówi że Bóg jest fikcyjną postacią odzwierciedlający pozytywną moralność człowieka. Niestety Bóg nie jest fikcją, fikcją jest tylko wyobrażenie człowieka na temat Boga. Ponieważ według naszego wyobrażenia, (a raczej fanatyków wierzących) Bóg jest istotą siedząco sobie wygodnie na tronie w niebie, i patrzącego się na nas i tworzących nowych ludzi tylko po to by na początku swego życia jeden i tak miał trafić do piekła a drugi do nieba tylko za orientacje, rasę, religię, filozofię itp., itd. Proszę państwa jest to kompletna B. Z. D. U. R. A. Bóg proszę państwa według mnie (chodź wielu czytających się ze mną zgodzi) jest nie żadnym menem czy wojenką, tylko bytem, energią, wyższą inteligencją, wyższymi uczuciami (miłością, przyjaźnią, nadzieją, współczuciem, miłosierdziem, skromnością, skruchą, żalem za winy i ich naprawianiem, doskonaleniem się.) Na tą dam dwa ( a raczej dwie bo to nie są dowody tylko teorie no i to moje teorie więc mogę się mylić) przypadki ż życia. Pierwszy. Pewnie wiele z państwa wie że w centrum naszej galaktyki i innych znajduje się nagromadzenie wielkiej ilości gwiazd, przez potężną czarną dziurę, która tam jest. Te Czarne Dziury prędzej czy później wszystko wchłoną, i kiedy nic już nie będą miały do żarcia pod swoimi ciężarem same się zeżrą, z pierwiastków które ta się nagromadzą powstanie nowy wszechświat, kiedy nasz się zapadnie. I tak to będzie się działo pewnie jeszcze długo (i to kurewsko długo) Ale jest zawsze jakieś ale, jak wiadomo drodzy państwo każdy ciąg ma swój początek, a jeżeli na początku (i to na bank, nawet mój dobry przyjaciel który jest ateistą, zemną się zgadza) nie było nic, a wcięć jeżeli nie było nic a te cząsteczki musiały się skądś wziąć, i ja wiadomo każdy kto szanuje logikę i teorię przyczyna-skutek musiała być ta pierwsza przyczyna. Druga sprawa, kiedy maniłem 12 lat moja mama w Białymstoku, operację Pomostowanie aortalno-wieńcowe czyli potocznie by-pass (czyt. Bajpas) opowiadała nam że podczas narkozy miał sen, że wisi nad salą operacyjną i widziała jak ją reanimują. Kiedy się wzbudziła, młody lekarz z którym moja mama się zaprzyjaźniła podczas rozmowy zdradził jej że moja mama przeszła śmierć kliniczną, i musieli ją reanimować. Moja mama była martwa przez 4 minuty. A więc jeżeli jaźń to elektryczne impulsy w naszym mózgu, podczas śmierci wszelkie funkcje organizmu przestają funkcjonować, (więc, impulsy nie mogły być wytwarzane) to zgodnie z tym moja mama nie była świadoma, a mimo to widziała swoją reanimację. Kiedy matecza opowiedziała to mi i mojemu bratu, to do dziś (i będę do czasów śmierci mojej mamy) wdzięczny Bogu że nie pozwolił moje mateczy odejść kiedy jej dusza chciała ulecieć.
6. Szósty punkt, mówi o tym że normy moralne są nie zmienione i zawsze będą takie same. Zgodzę się z tym to prawda. Tyle że dla jednego człowieka to co jest dobre, dla drugiego będzie złe. Chodź by osoby wychowujące dzieci (swoje biologiczne) i żyjące w konkubinacie. I gdy te osoby, żyjące sobą bez ślubu ale darzące się prawdziwą miłością i zapewniające byt swoim dzieciom, nie dlatego że muszą ale dlatego że właśnie tego chcą to dla jednego będzie to dobre a dla drugiego to będzie największe zło. A także proszę państwa według mnie nie ma czegoś takiego jak „Wielkie zło, małe zło, wielkie dobro i małe dobro” nie, zło zawsze będzie wielkim złem, mimo iż człowiek mówi że wybiera mniejsze zło (tyle że te mniejsze zło, dotknie jednego mniej a drugiego więcej) przykład: Osoby żyjące w konkubinacie które nie mają ślubu chcą ochrzcić swoje dziecko, a jakiś stary piernik który nie powinien nawet nazywać się księdzem powie „Nie braliście ślubu to sami sobie chrzcijcie” proszę państwa ten przykład to prawda gdyż to spotkało to przyjaciela mego kuzyna który jest moim dobrym kumplem (ale mam nadzieje że przyłożę Siudo pracy i sprawię że będę go mógł nazwać przyjacielem, bo on jest dla mnie zajebisty, jego kobieta którą, ja nazywam pieszczotliwie jego żonką, jest cudowną kobietą, a ich córka to poprosi istotka nie zakażona złem tego świata) i według wielu to jest mniejsze zło. Jednak tylko dla nie go, bo dla tego dzieciaka to nie było małe zło. A mimo iż wielu teologów (nawet tych starej daty co są, księżmi z prawdziwego zdarzenia i swą posługę czynią z powołania a nie kariery.) mówi że ma ksiądz obowiązek, (powtarza O-B-W-I-Ą-Z-E-K) udzielić chrztu, nie może tego sakramentu nikomu zakazać. Tak samo nie ma czegoś takiego jak małe dobro. Jeżeli osoba udzieli chodź drobnej pomocy np. zawiąże dzieciakowi sznurówkę, buta bo ono jeszcze nie umie wiązać samo butów, i ta osoba zrobi to, to tak czy siak jest to Wielkim Dobrem (choć wydaje się że malutkim), bo zrobi to mimo iż ta osoba wie że od takiego dzieciaka nic nie otrzyma w zamian.
7. Z siódmym punktem, z panią Julią zgodzę się w 100%, są rzeczy których nauka a obecne czasy nie będzie wstanie wyjaśnić (nie jak twierdz fanatycy ateiści ze dzisiaj nauka wyjaśnia wszystko, oraz jak twierdzą fanatycy wierzący, nauka nigdy niczego nie rozwiąże tego czego nie rozumie) Nie proszę państwa, nauce uda się wyjaśnić to co trudno wyjaśnić ale to będzie wstanie to rozwiązać za długi (i to bardzo długi czas), kiedy człowiek, w procesie ewolucji rozwinie się tak że będzie mógł spojrzeć na dane problem w zupełnie inny sposób (a nie jak patrzą na to fanatycy ateiści i fanatycy wierzący) wtedy będziemy mogli rozwikłać tajemnice które na razie są i będą poza naszym zasięgiem jeszcze przez bardzo długi czas. I wtedy uda nam się wyjaśnić naturę Boga i duszy( bo proszę państwa ż rzeczy metafizycznych wierzę tylko w Boga i durzę i w nic więcej). I jak to powiedział Morgan Freeman w „Brusie Wszechmogącym” że każdy posiada daną nam przez Boga iskrę, jedynie co trzeba to odkryć tą iskrę, i wykorzystać ją jak najlepiej by dała korzyści i człowiekowi co ją posiada i innym ludziom.
8. No i ostatni ósmy punkt w którym autorka, stwierdza że natura powstała po to by człowiek nią władał, oraz jest jej dobroczyńcą i obrońcą. Niestety to jest wielka nieprawda, Natura została stworzona i w procesie ewolucji tworzyła wszystkie inne żywe istoty, (także człowieka) jako drobna cześć wielkiej całości, więc niestety człowiek nie ma żadnej władzy nad nią. Także człowiek nie za bardzo jest jej dobroczyńco i obrońcą. No bo jeżeli Lasy Amazońskie które wytwarzają większość tlenu dla życia są bez przerwy wyrąbywane, miejsca naturalne których znikniecie spowodować może nieodwracalne zmiany w ekosystemie a to dotknie również i nas (Jedno wielkie jezioro w Rosji zniknęło za sprawą człowieka na początki lat 90-tych XX wieku), ludzi którzy faszerują psy środkami tak że zamieniają się w maszyny do zabijania i są wystawiane w walkach psów, zakłady masarskie (rzeźnie) które wrzucają do maszyny z gorąca wodą (ok. 90-100 stopni tam jest) żywa świnię, coraz większe zużywanie zasobów naturalnych że mogą one niedługo zniknąć, cały czas wzrastające zanieczyszczenie atmosfery (o Dziurze Ozonowej nie wspomnę, ups wspomniałem), psy i koty maltretowanie że co pozostaje po nich to żywe trupy i zwierzęta wyrzucane na śmierć dlatego że „zabaweczki w prezencie” dzieciom się znudzą, Jeżeli według pani Julii konieczne są testy leków na zwierzętach. To dlaczego człowiek nie zrobi leków z roślin które w medycynie są wykorzystywanie od starożytności tylko tworzy coraz to więcej chemicznego gówna które prędzej czy później (nawet jeśli testy będą wskazywać że nie) zaszkodzą człowiekowi. I ostatnia rzecz, człowiek nie jest ważniejszy od zwierząt, rośli i natury i nie jest jej panam, bo natura jest tak potężna że może nas zniszczyć jak by chciała, ale tego nie robi bo kocha swoje dzieci, i to że zwierzęta i rośliny są również ważne ze względu na to iż mają one dusze. Jak pani Julia przytoczyła w trzecim punkcie swojego rozważania Tomasza z Akwinu który również powiedział że roślin, zwierzęta i ludzie mają duszę dzięki której one żyją. A św. Franciszek z Asyżu (który według mnie jest na razie jedynym świętym człowiekiem) mówił że wszystko, począwszy od malutkiego ziarnka piasku, do czerwonych i błękitnych olbrzymów w kosmosie skończywszy to nasi bracia i siostry i dzieci tego samego ojca. A co do H5N1 to proszę państwa nie wierzcie we wszystko co mówią w wiadomościach, Bo część ich mówi prawdę a druga część to tylko pogoń za sensacją.
I to już wszystkie moje dygresje na tema t tego rozważania. JEZU właśnie uświadomiłem sobie, że sam ze sobą spłodziłem nową filozofię. Może nazwę ją nemizm. Albo może ktoś z państwa ma inny pomysł na nazwę? Czekam na propozycję w komentarzach.
No skoro praca napisana, endorfin mam tyle że jestem w euforii, jest sobota i to wieczór to chyba idę z przyjaciółmi na gooorzaaałeeee. Żegnam państwa serdecznie i życzę udanego wieczoru.