Tresc Od rana w mojej redakcji jest gwar. Wszyscy przychodzą do mnie ze swoimi artykułami, które napisali przez wakacje i są to najróżniejsze tematy. Nie chce mi się ich teraz wymieniać, ale czeka mnie sporo pracy. Muszę je wszystkie przeczytać, poprawić i skonsultować z panem Jonsonem, opiekunem gazetki. Nie wiem po co mi on, tylko siedzi, pije kawę i czyta gazetę, do której pisuje moja mama. Nie wiem czy wspominałam, ale jest ona reporterką. Chyba po niej odziedziczyłam talent do pisania. Lubię swoją pracę. To przyjemne móc wylewać swoje zdanie na papier, a potem wszyscy mogą o tym przeczytać. Nie każdemu podoba się, że piszę o czymś wprost lub krytykuję. Dlatego też część bogatsza szkoły pogardzają mną, ponieważ już kiedyś wyraziła swoją opinię na temat ich snobizmu i zachowania wobec biedniejszych osób w szkole. Ale co mi tam. Kiedyś należałam do ich grona, a teraz już mi na tym zupełnie nie zależy. Wiem, że rodzicie większości oszukują przy zarabianiu pieniędzy. Są nie uczciwi.
– Przyniosłem nowy artykuł – do mojego biurka podszedł Logan. Miał skruszoną minę. Pewnie żałował, że tak mnie wczoraj napastował wzrokiem. Zrobiło mi się go żal. Nie mogłam w nocy spać, bo cały czas myślałam o nim. Miał smutne oczka. Tak mi go szkoda. Ale przecież się nie rozdwoję. Nie mogę być z Jackiem i jednocześnie z Loganem. Byłabym nie fair w stosunku do obu i do mojego sumienia. Nie jestem taka jak niektóre dziewczyny. O nie.
- Dzięki, przejrzę go – wzięłam od niego rękopis i popatrzyłam chwilę na niego. Potem z ciekawości popatrzyłam na jaki temat napisał. Moim oczom ujrzał się tytuł: „Czy złamane serce da się wyleczyć? Z życia Logana Amstronga”. Otworzyłam szeroko oczy i z przerażeniem spojrzałam na autora tego tekstu. On także na mnie spoglądał. O czym on napisał? O nas?
Postanowiłam zająć się tym w domu i włożyłam artykuł do mojej teczki. Potem zajęłam się swoim artykułem. Musiałam napisać coś o wakacjach i napisać list od redakcji, rozpoczynający nowy sezon szkolny. Żeby umilić pracę założyłam słuchawki i puściłam sobie piosenkę Oasis „Stop crying your heart”, ale potem przełączyłam, bo piosenka ta za bardzo nawiązywała do Logana. Jakoś inne melodie mi nie odpowiadały, więc wyłączyłam MP3.
Nie mogłam się na niczym skupić, dlatego w końcu wyjęłam artykuł Logana i zaczęłam go czytać.
„Wszyscy mnie znacie z tego, że jest ze mnie lowelas i kasanowa. Lubię dziewczyny i w ogóle, ale nikt na pewno nie przypuszczał, z resztą ja także, że zakocham się na zabój w dziewczynie mojego przyjaciela. Najlepszego jakiego miałem w życiu. Nigdy mnie nie zawiódł i ja także starałem się być zawsze przy nim. Ale uczucie do jego dziewczyny sprawiło, że bardzo się zmieniłem. Dawni wrogowie stali się przyjaciółmi, a ja pomogłem im do siebie wrócić.
To że potem ja byłem z nią, wynikło z mojej zdrady. Zdradziłem najlepszego przyjaciela pod słońcem. Nie umiem sobie tego wybaczyć, bo teraz zostałem sam, bez kumpla i miłości mojego życia.
Pamiętacie pewnie Ann Newton, moją dawną dziewczynę. Kiedy została zamordowana czułem wielką pustkę w sercu. Kochałem ją naprawdę i nie umiałem na początku bez niej żyć, a potem powoli przyzwyczaiłem się do bycia samym. Dopiero ona wypełniła mój świat i teraz, kiedy znowu nie jesteśmy razem bardzo mi jej brakuje. Ale ona jest znowu z nim. Z moim dawnym najlepszym przyjacielem.
Teraz jak tak siedzę podczas lunchu i na nią patrzę, to zastanawiam się, czy będę umiał o niej zapomnieć i cieszyć się jej szczęściem. Najważniejsze to widzieć jej uśmiech na twarzy”
Czytałam ten artykuł i zaczynało mi się robić przyjemnie na sercu, ale jednocześnie byłam zła, że on chce to opublikować. To jakiś żart?
„Nie chce żeby płakała więcej. Chce by była taka jak teraz. Roześmiana. A ja spróbuję nauczyć się żyć od nowa i tyle. Jakoś to będzie.”
- Logan co ma oznaczać ten artykuł? – dorwałam go jak szedł do samochodu, kiedy skończyliśmy lekcje, bo zmył się szybko po zajęciach dziennikarskich. Stanął na środku przejścia i popatrzył na mnie ciekawsko. Lubiłam jak to robił. Jak taki mały chłopczyk. Do tego zawsze nosił na szyi te korale co dostał od Ann na urodziny – Nie mogę go opublikować.
- Wiem – popatrzył mi w oczy dotknął dłonią ramienia. Odsunęłam się lekko i podałam mu rękopis. Spojrzałam na niego pytająco – Wiedziałem, że go nie będziesz chciała opublikować.
- To czemu mi go dałeś? – czemu on to robi? Nie rozumie, że jestem z Jackiem. Nie wiem co mam zrobić, żeby do niego to w końcu dotarło.
- Chciałam napisać list, ale wiem, że nie przeczytałabyś go – westchnęłam lekko i pokręciłam głową. Potem spojrzałam ponownie na niego. Nie wiem czemu zaczęły napływać do moich oczu łzy. On to widział i zrobił się lekko poważny.
- Ja nie wiem co mam zrobić, byś w końcu mnie zrozumiał – wyszeptałam. Czułam, że ktoś na mnie jeszcze patrzy. Opodal stał Peter i patrzył chwile w naszą stronę. Kolejny – Logan, ja jestem z Jackiem.
- To też wiem. Ale nie jestem pewien czy ty jesteś z nim naprawdę szczęśliwa i czy wiesz, że ja ciebie kocham bardzo mocno – znowu się do mnie zbliżał. Nie lubię ranić ludzi.
- Nie chcesz być moim przyjacielem, to trudno. Żegnam – powiedziałam i ruszyłam do samochodu. Szłam zdecydowanym krokiem. Zerknęłam tylko w bok, by sprawdzić, czy Peter tam dalej stoi, ale on już poszedł. Brakowało mi w tej chwili Jacka. Gdyby tu był, nie miała bym problemu z tymi chłopakami. Nie było też Dicka. Tak to potem jest. Nie chce być nie czuła i ich ranić, ale czasem nic innego mi nie pozostaje.